Facebook

Sensem Krucjaty jest służba drugiemu Człowiekowi

Kochani.

Za nami 36 Pielgrzymka Krucjaty Wyzwolenia Człowieka – tym razem pielgrzymowaliśmy na Pola Lednickie. Pielgrzymka w czasie której wracały słowa ks. Wojtka Ignasiaka: „Sensem Krucjaty jest drugi Człowiek. Służba drugiemu Człowiekowi. Czas jemu poświęcony”. Dla nas te słowa, stały się mocnym rachunkiem sumienia.

Dla tych z Was, którzy chcieli a nie mogli pojechać, dla Wszystkich Was – kilka świadectw Uczestników wyjazdu oraz mała galeria zdjęć.

Już dziś zapraszamy Was na 37 Pielgrzymkę – za rok. Tym razem rozpiszemy ją na dwa autokary 🙂 jednemu patronował będzie św. Maksymilian, drugiemu św. Stanisław.

Świadectwa

W dniu 24.09.2016 roku wybrałam się z mężem na pielgrzymkę Krucjaty Wyzwolenia Człowieka do Lednicy, swoją deklarację KWC podpisałam 1982 roku.

Pojechałam by przypomnieć sobie, po co przystąpiłam do Krucjaty.

Przez całe moje życie intencja i świadomość bycia członkiem KWC zmieniała się: dorastałam i dojrzewałam.

Ten czas w Lednicy, spotkanie we wspólnocie, wspólna Droga Krzyżowa,

uświadomiły mi że nadal warto.

Szturm modlitwy Wojsk Gedeona, cięgle nieprzerwanie jest potrzebny.

I pomimo, że niektórzy z nas posługują w innych Diakoniach i czasu na wszystko brakuje.

To świadectwo życia bez alkoholu inspiruje, umacnia innych, motywuje do działania.

Gdy widzimy że jest nas tak dużo serce się raduje.

Bo warto…..pokonywać swoje słabości, niezrozumienie i wyśmiewanie innych,

a czasami i dyskryminację.

Warto dla takiego świadectwa, dla świadectw jak usłyszeliśmy w Lednicy trwać na modlitwie..

Warto dla jednego człowieka, który wczepiając się w Boże Miłosierdzie zaczyna wszystko od nowa.

Warto, gdy widzisz radość dzieci, bo w rodzinie następuje Boża przemiana.

PO PROSTU WARTO

Hanka S

Szczęść Boże!

Chciałbym napisać kilka zdań moich wrażeń z uczestnictwa w tej pielgrzymce – może to raczej nie świadectwo, a raczej mój odbiór/wrażenia.

Od czasu rekolekcji OAZA I, na których byliśmy z żoną i trójką dzieci w ferie zimowe w Przewozie tego roku, moja świadomość/chęć aktywnego uczestnictwa w DK przebudziła się, jakby powiew wiatru na coś przykryte warstwą liści. Po kolejnych rekolekcjach (ORAR II w Zamku Bierzgłowskim  w wakacje), które były kolejnym podmuchem, wiedziałem, że chęci już mam i zostają kwestie rodzinno-organizacyjne. Jest sporo diakonii, w które można się zaangażować w DK. Należąc do KWC od roku miałem jakoby pierwszy krok zrobiony, który miałem możliwość kontynuować. Wakacyjny spływ kajakowy już mnie kusił bardzo, ale nie przemogłem się. Ale jak już pojawiła się informacja o pielgrzymce to przemogłem się i po ustaleniach rodzinnych zdecydowałem się wziąć w niej udział. Niestety nie byliśmy w stanie razem się wybrać ze względu na trójkę małych dzieci. Tak czy siak z radością zatem zapisałem się – intencję już miałem jakoby „załatwioną z góry” – 2 tygodnie wcześniej był u nas pewien majster w sobotę, który, jak się potem okazało, był wstawiony, że kilka piwek z rańca musiało być, do czego pośrednio w rozmowach się przyznał między zdaniami. Naprawił jedną rzecz, ale zepsuł inną z powodu braku uwagi, z czym potem mieliśmy problemy. Kilka dni wcześniej, jak był u nas oglądać wieczorm to też już był w trakcie któregoś piwa i po oglądaniu wrócił do przerwanej czynności. Od tamtego często modliłem się w jego intencji i intencję na pielgrzymkę już miałem.

Z samej pielgrzymki wrażenia/wspomnienia, które zapadły mi głębiej to:

– poranne śpiewane godzinek w autobusie – pięknie śpiewane przez dziewczynę z Młodzieżówki,

– było mi dane nieść w trakcie Drogi Krzyżowej nasz baner, który przy porywach wiatru wymagał deko włożenia siły w jego utrzymanie – taki maluczki krzyż, który z radością niosłem,

– Eucharystia na wzgórzu – czułem się prawie jak uczniowie w Ewangelii słuchający Jezusa, gdy On przemawiał do nich ze wzgórza/góry,

– tańce po Eucharystii – wciągające i z radością w nich uczestniczyłem – w międzylocie podskoków, obrotów czy innych wygibasów zgubiłem obrączkę, którą udało się dzięki Bogu znaleźć Julicie po kilku minutach poszukiwań,

– przemówienia Jarka i Krzyśka w drodze powrotnej w autokarze wiele mi rozjaśniły co do samej KWC, jej historii, celu – m.in. że podpisywana krucjata ma 3 punkty, a nie 2, które się zazwyczaj realizuje, a o trzecim zapomina,

– odwożąc już swoim samochodem Zuzę z Młodzieżówki miałem okazję chwilę z nią porozmawiać. Biła od niej wielka radość, wiara, entuzjazm – tylko pozazdrościć – może my „starsi” powinniśmy się uczyć albo zarazić się od nich tą radością 😉

Piotr Wasilewski DK 

Cieszę się, że byłam na pielgrzymce KWC, ponieważ poznałam lepiej ludzi z Domowego Kościoła. Modliliśmy się za zniewolonych i mogłam być świadkiem jak moi przyjaciele składali deklaracje członkowskie KWC 😀 To był Boży czas 🙂 Chwała Panu

Marysia Wawryków Młodzieżówka – Diakonia Wyzwolenia

Galeria






Komentowanie jest zablokowane

-->