Facebook

Teresa i Rajmund wielkimi oazowiczami są

Nie kończyłem technikum ogrodniczego – nie przesadzam. Wiem, co piszę.
Tak moim zdaniem za Wiechem można powiedzieć o bohaterach tego tekstu.
Dlaczego? Bo są – tak można powiedzieć najkrócej. A Ci, którzy ich znają myślę, że mogą to potwierdzić.

Gdy zaczynam myśleć o Rajmundzie i Teresie mam obraz Biblijnego Hioba. Dlaczego? Bo we wszystkich doświadczeniach Biblijny Bohater był wierny Bogu i nie złorzeczył. Pomimo wielkich doświadczeń życiowych (spalenie się całego mieszkania, bankructwo dużej firmy) u Rajmunda i Teresy cały czas widziałem w oczach tą wierność, która była u Hioba.

Drugie skojarzenie – służba. Teresa jak każda kobieta ma zawsze 18 lat. A Rajmund sam o sobie mówi, że jest stary i mu się nie chce, że powinien być na oazowej emeryturze, ale dla obojga naszych bohaterów działa to tylko do momentu, kiedy ich poproszą o pomoc np. o prowadzenie rekolekcji. Oni od zawsze służyli i służą. Jest wielką przyjemnością uczyć się od Nich i być w ich drużynie na rekolekcjach. Wraz z żoną mieliśmy ten zaszczyt i był to czas ciężkiej pracy, ale jakże to był dobry czas.

O Domowym Kościele i Ruchu Światło-Życie nasi Bohaterowie wiedzą wszystko i mają wiele pomysłów na ulepszenie naszych struktur i wszystkiego oazowego wokół nas, gdyby ich tylko chcieli słuchać.

Jak przygotowywaliśmy I Diecezjalną Kongregację Odpowiedzialnych Ruchu Światło-Życie Archidiecezji Gdańskiej pierwszym kandydatem na wygłoszenie konferencji o służbie byli Teresa i Rajmund i jak zwykle słyszałem, że są lepsi, że co maja powiedzieć i jak zwykle dali radę, czyli Rajmund mówił a Teresa jak zwykle siedziała z tyłu i się modliła.
Jeżeli zapytają się nas kto jest naszym guru oazowym to wymieniamy zawsze Teresę i Rajmunda, od Nich zawsze można się uczyć.

Szybko pisali Hanna i Robert Sobczykowie

 

Terenia i Rajmund to szczególni ludzie. Mało jest takich osób z którymi kiedy się spotykasz zatrzymuje się czas. Z Terenią i Rajmundem można było by spędzić cały dzień i ciągle jest mało. Można na nich polegać. To wspaniałe, że w tych czasach kiedy na nic nie ma się czasu, oni zawsze są gotowi na wypicie wspólnej kawy czy herbaty i rozmowę.

Są też dla nas też wzorem małżeństwa które razem DZIĘKI Panu Bogu wytrwało razem. Przeżyli wiele przeciwności, trudnych doświadczeń, a mimo tego kochają się i dzięki nim wierzymy, że w tych trudnych czasach dla rodziny i małżeństwa można wytrwać dzięki wspólnemu dążeniu do Pana Boga.

Kiedy spotykamy się z Terenią i Rajmundem nie odczuwamy, tych lat różnicy. Oni są ciągle młodzi i potrafią wsłuchać się w każdego. Stworzyli dom do którego chce się wracać i w którym czuje się Bożą obecność. 

Elżbieta i Radosław Medalis

Do dzisiaj wspominamy zabawną sytuację, jak w roku 1987 do Chełmży na rekolekcje oazowe przyjechała rodzina nowiutkim Polonezem, który był jedynym samochodem wśród uczestników. Z auta wysiadł ok. 40 letni facet, następnie jego piękna żona w dużym plażowym kapeluszu na głowie i okularach przeciwsłonecznych z dwójką chłopców. Jako ostatnia wysiadła starsza wiekiem dystyngowana o srebrnych włosach kobieta. Staliśmy w drzwiach ośrodka rekolekcyjnego aby witać przybywające na rekolekcje rodziny, gdy podszedł do nas ów mężczyzna i przedstawił się, że ma mało popularne imię Rajmund, a to jest jego żona – wskazując na młodszą kobietę – Terenia. Ta starsza pani to jest moja teściowa, czyli mama Tereni, a to nasi synowie. Kontynuując –mówił – że dostali ofertę uczestnictwa w „wakacjach z Bogiem” od swojego księdza proboszcza, a że nie mieli innych propozycji lepszego spędzenia urlopu przyjęli ostatecznie Chełmżę. Zaraz też zaczęli wyjmować z bagażnika walizki oraz leżaki, piłki i inny sprzęt sportowy. Zaprowadziliśmy ich do pokoju, a właściwie do pomieszczenia, w którym miała zamieszkać ta pięcioosobowa rodzina, w którym nie było okna, a na przeciw było ciasna kuchnia z zawsze otwartymi drzwiami, skąd dolatywały zapachy przygotowywanych potraw. Ten pokój Rajmundów sąsiadował z podobnym pomieszczeniem, w którym mieszkała młodzież, która codziennie ćwiczyła do późnej nocy pieśni, uderzając ostro w struny i bębniąc na perkusji. Pokazaliśmy im też miejsce do mycia dostępne dla kilku rodzin, gdzie ciepła woda była tylko wtedy, gdy kuchnia rozpaliła piec i bojler mógł się zagrzać. I tu nastąpiła konsternacja. Rajmund mówi, że wyjeżdżamy, że w takich warunkach nie możemy spędzać długo oczekiwanego urlopu, po kilku miesięcznym przebywaniu na morzu w zamkniętej przestrzeni trawlera przetwórni.

My – jako animatorzy – musieliśmy wspiąć się na szczyt naszych skromnych umiejętności przekonywania i namawiania tych gości do pozostania i wzięcia udziału w rekolekcjach. Tym bardziej, że po raz pierwszy byliśmy animatorami. Czuliśmy strach, że mamy za mało doświadczenia, żeby mówić do takich „światowych ludzi”. Przed każdym spotkaniem modliliśmy się w naszym pokoju do Ducha Świętego, żeby posługiwał się nami i mówił za nas. Już na pierwszym spotkaniu w kręgu, zostaliśmy zasypani przez Rajmunda licznymi pytaniami o tym skąd wiemy, że Bóg go kocha, że Bóg ma dla niego jakiś plan i chce, aby jego rodzina była Bogiem silna.

Codzienna jutrznia i Eucharystia była dla nich jeszcze do przyjęcia, ale obieranie ziemniaków, zmywanie naczyń w zimnej wodzie czy godzinne lekcje śpiewu – to już nie bardzo. Gdy na jednej z konferencji, nieśmiało wspomnieliśmy o Krucjacie Wyzwolenia Człowieka, Rajmund, był zupełnie zaskoczony propozycją przystąpienia do Krucjaty, tym bardziej, że w domowym barku miał całą kolekcję najdroższych trunków, które przywoził z zagranicy i żal, żeby to się zmarnowało.

Z każdym kolejnym dniem z niedowierzaniem i nieukrywaną radością obserwowaliśmy co dzieje się z uczestnikami tej oazy. Terenia i Rajmund wytrwali do końca tych „wakacji z Bogiem”, na których przystąpili do KWC i trwają w niej do dnia dzisiejszego. Na tych rekolekcjach Pan Bóg przytulił ich do Siebie, uzdolnił do dawania świadectwa i dźwigania krzyży, które mieli ponieść w przyszłości. Nasze dzieci mówiły o rodzinie Żelewskich „że Hiob to szczęściarz” przy ich doświadczeniach, które dźwigali z godnością.

Cieszymy się, że mamy zaszczyt być z Terenią i Rajmundem w kręgu przez ponad 30 lat.

Elżbieta i Maciej Brzezińscy

 

Więcej o Tereni i Rajmundzie






Komentowanie jest zablokowane

-->