Facebook

Ekologia integralna – nowe wyzwania dla Ruchu

Homilia ks. Zenona Pipki, moderatora filialnego Filii Pelplińskiej podczas Eucharystii na Dniu Wspólnoty Diakonii Diecezjalnych w Gdyni 23 listopada 2019r.

(Na podstawie wykładu dra hab. Michała Wyrostkiewicza wygłoszonego podczas KOINONII w Porszewicach 16.10.2019 r.)

            Tegoroczny jesienny DWDD poświęcony jest zasadniczo ekologii integralnej.

Zdaję sobie sprawę z tego, że przeróżne reakcje towarzyszyć nam mogą, gdy słyszymy słowo ekologia. Jedni się ożywiają na jego dźwięk, inni irytują, ale generalnie panuje przekonanie (zwłaszcza wśród ludzi młodych), że to, co ekologiczne, na pewno nie może być chrześcijańskie. Wynika to zapewne z faktu, że w ostatnich dziesięcioleciach ekologię próbowały zawłaszczyć dla siebie ruchu lewicowe i potrafią czynić z niej do tej pory skuteczne narzędzie destabilizacji społeczno – politycznej i to nie tylko w naszym kraju. Skoro zaś ekologia winna się kojarzyć z lewicą, stąd wszystko co na prawicy (a więc i chrześcijaństwo) musi być nie-ekologiczne.

            A z jakiej racji? Przecież chrześcijanie powinni, niejako z definicji, interesować się ekologią. Powód wydaje się aż nadto oczywisty – Bóg Stwórca zostawił swemu rozumnemu stworzeniu, na swój obraz ukształtowanemu, jasne polecenie: Czyńcie sobie ziemię poddaną.
Wychodząc z powyższego tekstu św. Jan Paweł II w encyklice Laborem Exercens przekonuje, że człowiek „przez pracę” wchodzi w związek ze Stwórcą, staje się kontynuatorem dzieła stworzenia. Natomiast mówiąc o „duchowości” pracy ludzkiej, powiada, że człowiek obcuje
z Bogiem i wzrasta duchowo, gdy zachowuje właściwą relację z przyrodą.

            Można by zapytać: A jak się to ma do głównego tematu: Ekologia integralna?

            Trzeba by więc cofnąć się do samego pojęcia ekologii.

            Pojęcie ekologia wprowadził po raz pierwszy w 1869 r. Ernst Hecel (1834 – 1919), profesor Uniwersytetu w Jenie.

Przez ekologię rozumiał on wiedzę o związkach organizmu ze środowiskiem.

Źródłosłów wywiódł od gr. oikos – dom, gospodarstwo, organizm.

W tym rozumieniu ekologia miała być nauką przyrodniczą, która zajmuje się obiektem i bada jego relacje do otoczenia, szukając tego, co naturalne.

 

Chodzi o to, by znaleźć cele istnienia danego obiektu i jego naturalne (właściwe dla niego) relacje do otoczenia, w którym żyje.

W tym znaczeniu możemy mówić o

– ekologii rośliny

– ekologii przyrody

– ekologii człowieka.

Ekologia jest szukaniem tego, co pozwala osiągnąć cel egzystencji

Nie chodzi więc tu o zdrowe przeżycie. Na przykład dla człowieka otoczeniem jest też społeczeństwo. I to jest właśnie ekologia integralna.

 

Człowiek jest biokomponentem otaczającego go świata – przyrody. W tym znaczeniu idea ochrony przyrody jest pokłosiem myślenia ekologicznego, ale tylko w odniesieniu do sąsiadujących z nami istot żywych.

 

W żadnym wypadku nie chodzi o odtwarzanie świata sprzed tysięcy lat. Chodzi o aktualną, dynamicznie zmieniającą się sytuację.

PRAWDA: otrzymawszy od Boga zadanie czynienia sobie ziemi poddaną, musimy interesować się przyrodą. Choćby dlatego, że to jest nasze otoczenie. Mamy powinność wobec przyrody.

            Skoro zaś człowiek chce mieć właściwe relacje z przyrodą, musie wiedzieć kim jest
i jakie jest jego zadanie. Ze zrozumiałych względów chrześcijanin nie może żyć poza przyrodą, a więc musi wypracować przyjazne relacje z nią.

            Z pewnością nie chodzi tu jednak o zachowanie jej dziewiczości, ale o umożliwienie jej funkcjonowania zgodnie z jej przeznaczeniem. Ochrona przyrody jest zachowaniem ładu, a nie status quo.

  1. Franciszek mówi, że aktywność ekologiczna polega na dialogu na poziomie nauki, czyli na poszukiwaniu tego, o co chodzi w ekologii.

 

            O CO WIĘC CHODZI W CHRZEŚCIJAŃSKIM ROZUMIENIU EKOLOGII?

 

            Katolik też człowiek

            Musi więc interesować się tym, co dzieje się w przyrodzie. Od tej relacji nie możemy uciec, ona wpływa na naszą tożsamość. Dbając o przyrodę, dbamy o siebie.

            Ochrona przyrody polegać winna na zachowaniu jej w takim stanie, byśmy po prostu dobrze czuli się w tym świecie. Pp. Franciszek mówi, że jest to „troska o nasz wspólny dom”. Chroniąc przyrodę winniśmy zachowywać jej „naturalność”, a to oznacza też, że winniśmy dać jej możliwość rozwoju. Przecież przyroda nieustannie się zmienia, jest w ciągłym rozwoju. To rzeczywistość dynamicznie się zmieniająca. Nie wolno nam przecież hamować ewolucji! Właśnie umożliwienie dynamizmu przyrodzie jest jej ochroną. Chodzi o zachowanie naturalności, jaką przyroda sobie wypracowała w relacji z człowiekiem.

            Przychodzą kolejne pokolenia i nikt nie zmusi ich do powrotu do jaskiń, bo „tak było kiedyś”, nie będą chciały wracać do kurnych chat, czy drewniaków (chodaków) zamiast adidasów… Nie będziemy też odtwarzali (mam nadzieję) świata dinozaurów czy mamutów. Nie na tym polega ekologia. Ekologia ma, uwzględniając czynnik przemian i rozwoju, pozwolić zgodnie i przyjaźnie żyć obok siebie wielu istniejącym stworzeniom. A jeśli niektóre zanikają, to trzeba im na to pozwolić.

 

            Katolik to nie tylko ciało i krew – to również dusza

            Jako istota cielesno – duchowa, co prawda z przyrody czerpie budulec dla swojego ciała, ono jednak jest zaledwie „koniem”, którego dosiada dusza. Ta zaś odpowiada za kierowanie zachowaniami ciała. Te zaś nie ograniczają się wyłącznie do relacji z przyrodą.

            Człowiek do osobistego spełnienia potrzebuje relacji z drugim człowiekiem. To potrzeba nie mniejsza niż potrzeba życia w czystym środowisku. Układanie relacji z innymi ludźmi również jest działaniem ekologicznym. Przecież to „nasz wspólny dom”. Wprowadzanie harmonii, ułatwianie sobie nawzajem życia, bez wątpienia jest również działaniem ekologicznym. (Tu coraz lepiej ukazuje się rozumienie ekologii integralnej.)

 

            A idzie to jeszcze dalej:

            Katolik to człowiek z krwi i kości, obdarzony duszą i dlatego żyjący wiarą, nadzieją i miłością

            Na płaszczyźnie wiary:

            Dzięki niej poszukujemy prawdy o przyrodzie, o celu jej istnienia, zamierzonym przez Boga. To pociąga za sobą konieczność odczytywania zamysłu Bożego w odniesieniu do przyrody.

            Z Pisma św. dowiadujemy się, że człowiek wraz z innymi stworzeniami ma na tym świecie wspólny dom, a w tym domu – z Jego woli – ma być gospodarzem. Odpowiedzialność wobec Boga za stworzenia oznacza danie im możliwości spełnienia się zgodnie z Bożą myślą.

            Świat nie jest chaosem. Wszystko w nim ma służyć naszemu zbawieniu.

            Zatem na płaszczyźnie wiary wszystko, co destrukcyjne, a więc i grzech, jako wyraz buntu przeciwko Bogu, jest działaniem nieekologicznym. (Dlatego ekologia integralna!)

 

 

Na płaszczyźnie nadziei:

Do niedawna mówiło się, że nie wiemy, co Pan Bóg dla nas przygotował.

            Św. Paweł tylko tyle powiedział, że oczekujemy nowego nieba i nowej ziemi. Nawet Pan Jezus, pytany o świat przyszły, powiedział, że ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, co Bóg przygotował tym, którzy Go miłują.

            Dlatego też Moltmann uzasadniał: Ponieważ nie wiemy czego oczekiwać, dlatego właśnie szanujemy.

           

Dziś mówi się inaczej:

            Nadzieja w odniesieniu do przyrody dotyczy zaufania do Boga, że nie da nam zginąć
o ile będziemy zachowywali naturalny porządek.

            Spojrzenie Abrahamowe:

            Wbrew nadziei uwierzył nadziei.

            Nadzieja to zgoda na ideę ewolucji. Ufając Bogu, mamy robić swoje, zgodnie z zasada-mi rozumu i wiary (etyki)

            Ta nadzieja idzie, oczywiście, dalej (patrz dzisiejsza Ewangelia): będziemy żyli
– w świecie doskonałym, gdzie małżeństw nie będzie (kłótni nie będzie ni rozwodów…) Pełna ekologia J.

 

            Na płaszczyźnie miłości:

            Św. Augustyn: kochaj i czyń, co chcesz.

            Trzeba jednak właściwie rozumieć pojęcie miłości. Gdy nawet mówimy o miłości do stworzeń, to nie powinniśmy mówić o „miłości do kotka”, pieska, lasu… Miłość jest zawsze relacją międzyosobową. To z miłości do Boga wynika szacunek dla Jego dzieł oraz miłość do drugiego człowieka, z którym razem żyjemy. I – podobnie jak wyżej – tworzenie przyjaznych relacji z innymi ludźmi również zawiera się w działaniach ekologicznych.

            Ale nie tylko to. Próbując w miłości naśladować Chrystusa, chcemy się do Niego upodabniać. Jego zaś życie cechuje pro – egzystencja tzn. życie dla … innych. Syn Człowieczy nie przyszedł po to, aby Mu służono, lecz aby służyć. (Widać dlaczego ekologia integralna? Aż tak daleko sięga!)

            Z miłości nie poszukuję skarbów dla siebie (jak w dzisiejszym czytaniu Antioch, który udał się do Elimas w Persji, aby obrabować to miasto i nadzwyczaj bogatą świątynię. Nie będę czynił krzywdy drugiemu człowiekowi (chcemy przecież żyć ekologicznie, czyli zgodnie, przyjaźnie we „wspólnym naszym domu”). Stąd nie godzenie się na aborcję, która eliminuje najsłabszego, choć również znalazł się w tym domu.

            Miłość nakazuje zapominać o sobie, by uszczęśliwiać innych. Pp Franciszek wyraźnie o tym mówi w Laudato si, gdy zaleca nawet uciekanie przed tzw. trendami mody, w imię których nakazuje się nam wyzbywać to, co już niemodne (wcale nie stare i nieużyteczne!) na rzecz nowych przedmiotów użytku. Pociąga to przecież za sobą rabunek bogactw przyrody,
z których mają prawo korzystać kolejne pokolenia. Z miłości do nich, winniśmy ograniczać swoje potrzeby. To też ekologia… i właśnie dlatego „integralna”. Tak daleko sięga!

           

 

Zdjęcia Zdjęcia Janusza Kacprzyckiego
https://photos.app.goo.gl/u2xwddj4H9nvzg1k8

ze spotkań w grupach diakonijnych:

 






Komentowanie jest zablokowane

-->